Uff, w końcu mogę odetchnąć…
Od wielu tygodni żyłam organizacją
koncertu świątecznego, a ostatnie dni to już było prawdziwe szaleństwo.
Dlatego dzisiejszy wpis to kilka migawek z przygotowań do
występu, zrobionych na gorąco tuż przed "godziną zero". Drżące ze zdenerwowania
dłonie nie sprzyjały fotografowaniu, ale te kilka obrazków udało się ująć w
kadr.
Wystawialiśmy niezwykle wzruszającą baśń pt. ”Dziewczynka z zapałkami”. Od wielu dni kompletowaliśmy stroje i rekwizyty, by
jak najbardziej oddać klimat tej opowieści.
Przepięknym elementem dekoracji były gwiazdy morawskie,
które wykonali sami uczniowie. Bardzo się przy nich napracowali, ale efekt był
tego wart.
I rzut oka na scenę. W trakcie występu trzeba było zmieniać
położenie "domku", co było sporym wyzwaniem logistycznym, jednak siłacze z V i VI
klasy spisali się na medal.
I sprawcy niemałego zamieszania: balony z helem, które
napełnialiśmy tuż przed występem ze strachu przed ich opadaniem. Jednak efekt
jaki dały wraz z dymem na scenie był zachwycający.
Młodzi aktorzy zasługują na wielkie pochwały i gratulacje!
Zagraliście
wspaniale, możecie być z siebie dumni!
Na koniec muszę zamieścić tu zdjęcie czegoś, co przyprawiło mnie o niezwykłe wzruszenie. Na naszym koncercie pojawili się także absolwenci – kilka osób z klasy, której byłam wychowawczynią. Teraz to już panny i kawalerowie i bardzo się ucieszyłam mogąc z nimi chwileczkę porozmawiać. Już ich wizyta sprawiła mi wielką radość, ale to, co zobaczyłam rano na tablicy w mojej sali…
Napiszę tylko: jesteście niesamowici!
Moi piątoklasiści też dorzucili podpisy od siebie, czym
wzruszyli mnie kompletnie i już więcej dziś nie napiszę :) Mam wielkie szczęście, że
otaczają mnie tak wyjątkowi uczniowie!